Holandia 1975 bb

1976-6-12 Reprezentacja Armii Korei Północnej – Polska B 2-0 (1-0)

Zdjęcie przedstawia drużynę Śląsk Wrocław podczas pobytu w Phenianie w 1974 r. To właśnie na tym piaszczystym boisku Polska B rozegrała dwa mecze podczas pubytu w Korei Północnej. Fot. ArchiwumZdjęcie przedstawia drużynę Śląska Wrocław podczas pobytu w Phenianie w 1974 r. To właśnie na tym piaszczystym boisku Polska B rozegrała dwa mecze podczas pobytu w Korei Północnej. Fot. Archiwum

Po zwycięstwie nad reprezentacją Korei Północnej, która przygotowywała się do igrzysk olimpijskich w Montrealu, biało-czerwoni przenieśli się ze stolicy kraju na południe do miejscowości Namp’o słynącej z nowoczesnego portu morskiego. To tam Polska B rozegrała swój drugi mecz towarzyski, a przeciwnikiem była drużyna złożona z najlepszych piłkarzy klubów wojskowych wywodzących się głównie z najmocniejszego zespołu, o angielskiej nazwie „February 8 Sports Club (polska nawa to 8 Luty!)”. Ta dziwna nazwa wywodzi się od daty założenia Koreańskiej Armii Ludowej, które miało miejsce 8 lutego 1948 r.

 - „Po sukcesie nad reprezentacją KRL-D, przygotowującą się do startu w Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu, w drużynie polskiej zapanował bojowy nastrój. Piłkarze jakby zapomnieli o zmęczeniu, problemach aklimatyzacyjnych, 8-godzinnej różnicy czasu, gliniasto-piaszczystej nawierzchni boisk, które po kilkunastu minutach gry przypominały… krajobraz księżycowy. Owszem zdawali sobie sprawę, że kolejny rywal – reprezentacja armii – będzie niesłychanie wymagający, ale przecież – utrzymywali -  nie może być lepszy od teamu kandydatów do udziału w turnieju olimpijskim” – pisał Grzegorz Stański w Sporcie.

Po meczu z Koreą Północną Polacy odbyli lekki rozruch, a następnie oddali się w ręce masażysty. Następnego dnia piłkarze wyjechali autokarem do Namp’o oddalonego o 40 km od stolicy Phenianu. Jak napisał Sport, nasi zawodnicy otrzymali wspaniałe warunki pobytu w malowniczym miejscu w hotelu nad zatoką Morze Żółtego. To tam selekcjoner Ryszard Kulesza dokonał odprawy przedmeczowej. – „Trener zwrócił także uwagę na konieczność dokładniejszego krycia, strzałów z dystansu, walki i górne piłki” – napisał Sport.     

Zmian w drużynie było niewiele, w bramce, bohatera pierwszego meczu, Jana Karweckiego zastąpił Zdzisław Kostrzewa, obrona grała w tym samym zestawieniu, w linii pomocy w pierwszym składzie po raz pierwszy zaprezentowali się Zbigniew Hnatio i Jerzy Ludyga, natomiast w ataku para Krzysztof Rasek-Zdzisław Puszkarz zastąpiła Kazimierza Szachnitowskiego i Leszka Wolskiego. W kadrze, która uczestniczyła w Korei Północnej, było sporo zawodników GKS-u Tychy, który sprawił ogromną niespodziankę zdobywając wicemistrzostwo Polski.

Piłkarze byli zaskoczeni ogromną frekwencją na stadionie. W mieście liczącym wówczas ponad 100 tysięcy mieszkańców, było aż 75 tysięcy „chętnych”, którzy wypełnili stadion niemal po brzegi. Na jednej z trybun był widoczny transparent: „Witamy gorąco polską drużynę piłki nożnej”.

Będący na miejscu dziennikarz Grzegorz Stański relacjonował, że po odegraniu hymnów państwowych i rozpoczęciu gry, niemal natychmiast gospodarze rzucili się do szaleńczych ataków. – „Na piaszczystej płycie, przyzwyczajeni do takich warunków Koreańczycy górowali nad naszymi piłkarzami szybkością, zwrotnością i startem do piłki. Jednak obrońcy polskiej drużyny spisywali się w tym dniu wyśmienicie. Cudów waleczności dokonywał Janas, o klasę lepiej niż w inauguracyjnej potyczce poczynał sobie Wojtowicz, bez zarzutu grał Bulzacki”.

Pomimo, że w pierwszej połowie biało-czerwoni grali z wiatrem, to nie potrafili oddać dobrego strzału na bramkę rywala. Pod koniec tej części gry błąd popełnił bramkarz Zdzisław Kostrzewa i wojskowi z Korei uzyskali prowadzenie 1-0. W przerwie meczu trener Ryszard Kulesza powiedział: - „Koreańczycy w pierwszej odsłonie dali z siebie tyle sił, iż na pewno nie wytrzymają tego meczu. A wówczas możemy pokusić się o zwycięskie rozstrzygnięcie spotkania”.

Po przerwie Polacy rzeczywiście przejęli inicjatywą, stworzyli kilka ciekawych akcji, ale to gospodarze przeprowadzili skuteczny kontratak zakończony strzeleniem drugiej bramki. Po raz drugi koszmarny błąd przytrafił się bramkarzowi Zagłębia Sosnowiec. – „Zbyt luźno kryliśmy, za mało strzelaliśmy. Tym razem zabrakło w drużynie piłkarza potrafiącego uporządkować grę, pokierować akcjami kolegów. Wreszcie bardzo slaby dzień miał bramkarz Kostrzewa. Pierwsza bramka absolutnie obciąża jego konto, przy drugiej również nie był bez winy” – czytamy podsumowanie Ryszarda Kuleszy w Sporcie.

Dokumentacja meczowa:

Mecz nieoficjalny

12 czerwca 1976, Namp’o (Korea Północna), mecz towarzyski

Reprezentacja Armii Korei Północnej – Polska B 2-0 (1-0)

1-0 – Kim Bong Hion (40), 2-0 – Gang Si Sti (85)

Sędziował: Choi Chan Rion (Korea Północna)

Widzów: 70 000

Armia Korei: Ri Hus Seng – Pak Y Song, Riu Dong Won, Ri Son Gil, Kim Gon Il – Ri Zung Bok, Kim Son Gju – Gang Si Sti, Kim Bong Hion (54. Im Gi Son), Mun Guang Ok, Pak Chang Gu (54. Ri Chon Son).Trener: ?

Polska B: Zdzisław Kostrzewa (1955, Zagłębie Sosnowiec) – Rudolf Wojtowicz (1956, Szombierki Bytom), Mirosław Bulzacki (1951, ŁKS Łódź), Paweł Janas (1953, Widzew Łódź), Czesław Boguszewicz (1950, Pogoń Szczecin) – Zbigniew Hnatio (1953, Stal Mielec), Tadeusz Pawłowski (1953, Śląsk Wrocław), Jerzy Ludyga (1950, GKS Tychy), Emil Szymura (1954, ROW Rybnik) (46. Zbigniew Sączek, 1952, Zagłębie Sosnowiec) – Krzysztof Rasek (1954, GKS Tychy) (77. Leszek Wolski, 1953, Pogoń Szczecin), Zdzisław Puszkarz, 1950, Lechia Gdańsk) (68. Kazimierz Szachnitowski, 1953, GKS Tychy). Selekcjoner: Ryszard Kulesza

1976-6-12 Reprezentacja Armii Korei Północnej – Polska B 2-0 (1-0)