Holandia 1975 bb

SZABAKIEWICZ Ludwik

Ur. 24 czerwca 1902 r. we Lwowie, zm. 31 lipca 1944 r. w Auschwitz (Niemcy)

Kluby: Lechia Lwów (1920-1922), Pogoń Lwów (1922-1931), Oldboje Lwów (1932-1934)

Bilans meczów w reprezentacji:

A (1)

Pogoń Lwów (17) (T. Kuchar)

19.07.1925 (Kraków, t)

Węgry 0-2 (90)

A

Pogoń Lwów (T. Kuchar)

29.06.1928 (Katowice, t)

Repr. Górnego Śląska 5-2 (+45)

A (2)

Pogoń Lwów (30) (T. Kuchar)

01.07.1928 (Katowice, t)

Szwecja 2-1 (90)

Reprezentacja A: 2/0 – oficjalne, 1/0 – nieoficjalne

 

Ludwik Szabakiewicz 

Szabakiewicz 2 CopyFot. NAC/Kolor.. R. Jach

Kariera reprezentacyjna: 

Ludwik Szabakiewicz lewoskrzydłowy Pogoni Lwów w barwach narodowych w oficjalnych meczach wystąpił tylko dwa razy i te dwa występy dzieliło prawie trzy lata. Pierwszy raz powołany został na mecz z bardzo groźnym i wymagającym przeciwnikiem jakim była wtedy reprezentacja Węgier. Mecz odbył się 19 lipca 1925 r. na stadionie Wisły Kraków. Ludwik na murawie w linii napadu miał obok siebie znanych mu dobrze z gry w klubie zawodników, posiadających już duże doświadczenie w reprezentacji Polski: Wacława Kuchara, Mieczysława Batscha, Józefa Garbienia i Józefa Słoneckiego. Nasz trener Tadeusz Kuchar cały skład ataku oparł na graczach mistrza Polski, a w jedenastce było ich aż 9!

Redaktor Tygodnika Sportowego Henryk Leser przed meczem w hotelu Polonia powiedział trenerowi: - „Albo pański eksperyment się uda, a wówczas pogratuluję Panu, albo też obciąży Pan siebie i mistrzowską drużynę Polski ciężarem odpowiedzialności”. Mecz zakończył się zwycięstwem naszych rywali 2-0, a sprawozdawca lwowskiej Chwili tak podsumował grę naszej reprezentacji: - „W reprezentacji Polski dobrym był Görlitz, jakkolwiek pierwsza bramka była nawet łatwą do obrony. Na ogół wykazał wysoką klasę. W obronie lepszy Kaczor obok Hankego najlepszy gracz drużyny polskiej. Gieras i Fichtel do pauzy nieźli, następnie nie wytrzymali tempa. W ataku doskonała była prawa strona Słonecki – Batsch, Kuchar grał bez zbytniej orientacji, natomiast beznadziejna lewa strona w szczególności Szabakiewicz, który nie oddał ani jednej centry”. Lwowski Sport dodał: - „Szabakiewicz był jakby stremowany”.

Drugi i ostatni występ w narodowych barwach Ludwik Szabakiewicz rozegrał 1 lipca 1928 r. na boisku 1. FC. Katowice, a przeciwnikiem naszej kadry była reprezentacja Szwecji. Już w pierwszych minutach gry widać było znaczną przewagę gości, którzy stworzyli kilka dogodnych sytuacji pod bramką Stefana Kisielińskiego, a jedna z nich po strzale Perssona wylądowała w naszej siatce. Następnie to biało-czerwoni doszli do głosu, lecz tylko pech nam nie pozwolił w strzeleniu bramki, ponieważ kilka sytuacji zmarnowali nasi piłkarze strzelając obok słupka lub nad poprzeczką. Lecz „co się odwlecze, to nie uciecze” i Wawrzyniec Staliński doprowadził do wyrównania. Po przerwie Polacy ruszyli do ataku: - „…lecz ładnie przeprowadzony atak pudłuje Ludwik Szabakiewicz” - napisała Polonia.

Następne akcje podbramkowe zmarnowali Karol Kossok, Wawrzyniec Staliński i Karol Pazurek. – „Na trybunach na ogół spodziewany jest wynik remisowy, jednak Wacek Kuchar przechodzi na środek ataku i już po kilku minutach zdobywa z podania Szabakiewicza punkt decydujący o zwycięstwie strzelając obok wybiegającego bramkarza”. Do końca spotkania trwała jeszcze walka obydwu zespołów, mających liczne dogodne sytuacje. – „Była chwila, kiedy Szabakiewicz znalazł się z piłką przed bramką i piłka odbiwszy się przypadkiem o nadbiegającego gracza, zboczyła na korner” - relacjonował Stadjon. Pod koniec spotkania… - "… w 85 minucie  drużyna  Polski ma znów murowaną pozycję, by wynik polepszyć. Zupełnie wolny Szabakiewicz z trzech metrów nie może bramki trafić a nawet zdobyć się na strzał i czeka, aż bramkarz Szwecji piłkę zabrał” - napisała Polonia. W ten sposób nie doszło do strzelenia bramki przez Ludwika dla naszych barw, a mógł wpisać się na listę strzelców, gdyby zachował zimną krew pod bramką przeciwnika. Polonia krótko podsumowała jego występ w tym meczu: - „Szabakiewicz, pierwszą połowę grał dobrze, w drugiej statystował”. Mecz zakończył się jednak zwycięstwem Polski nad trudnym przeciwnikiem ze Skandynawii 2-1.

Kariera klubowa:

Ludwik jako młody osiemnastoletni zawodnik zaczynał przygodę z piłką we Lwowie w barwach Lechii. W sezonie 1922 grając w lwowskich rozgrywkach klasy A był jednym z wybijających się graczy, posiadającym wytrawny instynkt strzelecki. Niestety, wtedy we Lwowie rządziły dwa kluby: Pogoń i Czarni, a „Lechici” byli na trzecim miejscu, choć do drugiego miejsca zabrakło im tylko dwóch punktów.

Jego talent i dobra postawa na boisku zostały szybko dostrzeżone, bo w kolejnym sezonie przeniósł się do Pogoni Lwów, aby grać w barwach mistrzów Polski. Tam zaczęła się prawdziwa dla niego gra i piękna przygoda z futbolem obfitująca w pasmo wielkich sukcesów. Już w pierwszym sezonie w barwach nowego klubu został mistrzem Polski grając na lewym skrzydle w doborowym towarzystwie takich asów jak: Garbień, Kuchar, Batsch czy Słonecki. Szybki, bardzo dynamiczny zawodnik o zaletach najważniejszych dla lewoskrzydłowego jakimi były dokładne bite dośrodkowania dla napastników, którzy zajmowali się tylko wykańczaniem jego akcji w postaci strzelanych bramek. Sam też wielokrotnie nie bał się wziąć ciężaru gry na siebie, gdy dryblując przeciwników wykańczał akcję pięknymi golami. W meczach z Polonią Warszawa w grupie wschodniej uzyskali wspólnie aż 9 goli, z czego Szabakiewicz dwie. W pierwszym meczu we Lwowie… - … w 30 minucie Garbień wykłada piękną piłkę Szabakiewiczowi na przebój, a ten mimo faulów ze strony Polonii zdobywa wyrównujący punkt” - napisał Stadjon. Pogoń po wyśmienitej grze wygrała 5-1. Natomiast w drugim meczu wynik poprawili o jednego gola wyżej 6-1. Przegląd Sportowy tak relacjonował poczynania Ludwika na boisku: - „Kuchar zestraja się doskonale z Szabakiewiczem, który rozwija lewym skrzydłem piękną grę, bądź własnymi przebojami, bądź kombinacjami z Kucharem lecz Loth II w bramce unicestwia liczne strzały. W 25 minucie dobrze wypuszczoną piłkę chwyta Szabakiewicz, mija przeciwników i z bliskiej odległości strzela pewnie w prawy róg”.

Pogoń wygrywając wszystkie swoje mecze w grupie wschodniej awansowała do finału, gdzie na jej drodze stanął zwycięzca grupy zachodniej Wisła Kraków. Drużyny te rozegrały ze sobą trzy piękne spotkania, obfitujące w szereg wyśmienitych akcji zakończonych przepięknymi golami. W pierwszym meczu… „…w minucie 39 podprowadza Szabakiewicz, centruje, a Wacek, choć obrócony do swej bramki, swym zawijanym strzałem z powietrza zdobywa 1-szą bramkę” – podawał PS. Pogoń mimo dobrej postawy zawodników „Białej Gwiazdy” i ich waleczności posiada więcej z gry a przede wszystkim sprzyja jej szczęście przy ich sytuacjach podbramkowych. – „Pogoń powoli wyzwala się z obręczy i Szabakiewicz po raz pierwszy w tym dniu śmiało i stanowczo iść poczyna naprzód. Chwali mu się to tym więcej, że w pierwszej połowie był lękliwy i chętnie bez walki ofiarowywał piłkę przeciwnikowi. Wkrótce potem on również podaje ładnie piłkę Wackowi, któremu wykopuje ją z pod nóg — wybiegłszy — Wiśniewski” – pisał Sport. W rewanżu Wisła wygrała 2-1 i do wyłonienia mistrza Polski potrzebny był do rozegrania kolejny mecz. -  „Na teren walki wybrał PZPN Warszawę i słusznie, bo tam trzecie zawody między Wisłą a Pogonią obudziły naprawdę żywe zainteresowanie”. - podawał PS. Po 90 minutach gry wynik był remisowy i sędzia Artur Marczewski zarządził dogrywkę, w której… „…Garbień, otrzymawszy piłkę od Słoneckiego za pośrednictwem Szabakiewicza strzela w 118 minucie istną bombę nie do obrony. Był to strzał górny, tak silny, iż Wiśniewskiemu piłka ręce w tył wygięła. Huragan oklasków, jeszcze 2 minuty nerwowej i rozpaczliwej gry ze strony Wisły a wyrachowanej na auty gry Pogoni, gwizd sędziego i mistrz Polski znosi swego trenera, Fischera z boiska, zaś Garbienia porywa na barki liczna kolonia lwowska” - napisał Sport.

W roku 1924 z uwagi na przygotowywanie naszej kadry narodowej do wielkiej imprezy jaką była Olimpiada w Paryżu, finały mistrzostw Polski przełożono na kolejny rok. W nim to Szabakiewicz przystępował do sezonu ze swoim klubem  po raz pierwszy jako obrońca tytułu mistrzowskiego. W grach grupowych Pogoń trafiła na bardzo łatwych przeciwników: Pogoń Wilno i Lubliniankę, z którymi wygrała wszystkie mecze awansując do grupy finałowej, gdzie czekały na nią Warta Poznań i łaknąca rewanżu za poprzedni sezon Wisła Kraków.

W Poznaniu Ludwik rozgrywał piękne zawody a przede wszystkim ratował swoją drużynę od porażki gdy „Warciarze” prowadzili 2-1, już czekali tylko na gwizdek sędziego, to… „… w 81 minucie udaje się wreszcie Szabakiewiczowi z dalekiej wysokiej centry zdobyć wyrównującą bramkę” - pisał PS. Pogoń w następnych meczach grała jeszcze lepiej i wygrała po kolei wszystkie trzy spotkania, a „Białej Gwieździe” nie udało się odegrać za poniesioną porażkę i stracone mistrzostwo w poprzednim sezonie, za to Szabakiewicz ponownie został mistrzem Polski. W sezonie 1926 Pogoń w finałach mistrzostw Polski trafiła do grupy południowej z Cracovią i Lublinianką. I tak jak w roku poprzednim nie miała sobie równych, idąc jak burza ogrywając Lubliniankę 12-0 i 6-0 oraz Cracovię dwukrotnie po 3-1, znów awansując do grona najlepszych drużyn w Polsce. Tam batalia rozgrywała się już o mistrzostwo. Po dwóch remisach i jednej wygranej pozostawał już tylko do rozegrania Pogoni 45 minut spotkania, jako dokończenie przerwanego meczu z Polonią Warszawa, co miało zadecydować o mistrzostwie. Spotkanie rozgrywane na własnym stadionie Pogoń rozgrywała spokojnie, bo remis dawał jej kolejny tytuł. Polonia atakowała chcąc strzelić szybko bramkę i grała z poświęceniem, ale lwowianie kontrolowali grę licząc na kontrę… - „…i gdyby nie jednostkowy wysiłek Szabakiewicza brakłoby ponownemu mistrzostwu Pogoni wyraźniejszego oblicza… dopiero uzyskana na osiem minut przed końcem jedyna bramka z solowej akcji Szabakiewicza, pozbawiła Warszawiaków jakichkolwiek widoków na powodzenie” - pisała lwowska Chwila. I tą ostatnią akcją dającą zwycięstwo Pogoni Szabakiewicz przypieczętował zdobycie po raz trzeci z rzędu mistrzostwo Polski.

W kolejnych latach 1927-1933 (oprócz sezonu 1932, w którym nie rozegrał żadnego meczu) Szabakiewicz z Pogonią występował w rozgrywkach nowo utworzonej ligi, jednakże nie wiodła już prymu jak to było do tej pory, zajmując miejsca poza podium, dopiero na zakończenie swojej kariery w roku 1933 został jeszcze wicemistrzem Polski, za grę tylko w jednym spotkaniu.

 

SOCIAL MEDIA

SZABAKIEWICZ Ludwik