Holandia 1975 bb

SCHNEIDER Ludwik

Ur. 13 sierpnia 1899 r. w Siwce, zm. w 1972r. w Nowym Jorku (USA)

Kluby: Pogoń Lwów (1914-1924), Hasmonea Lwów (1924-1937)

Bilans meczów w reprezentacji:

A

Pogoń Lwów (G. Burford)

17.06.1920 (Kraków, t)

Polska B 5-3 (90)

B

Pogoń Lwów (bez trenera)

13.11.1921 (Kraków, t)

Polska 1-4 (90)

B

Pogoń Lwów (I. Pozsonyi)

27.11.1921 (Kraków, t)

Polska 1-5 (90)

A (1)

Pogoń Lwów (7) (bez trenera)

02.09.1923 (Lwów, t)

Rumunia 1-1 (90)

A (2)

Hasmonea Lwów (25) (T. Synowiec )

12.09.1926 (Lwów, t)

Turcja 6-1 (90)

Reprezentacja A: 2/0 – oficjalne, 1/0 – nieoficjalne

Reprezentacja B: 2/0 – nieoficjalne

 

lUDWIK SchniederKolor. Rafal Jach

Reprezentacja Polski przed zwycięskim meczem z Turcją 6-1 we Lwowie w 1926 r. Ludwik Schneider stoi dziewiąty od lewej. Fot. NAC Reprezentacja Polski przed zwycięskim meczem z Turcją 6-1 we Lwowie w 1926 r., w którym udział wziął Ludwik Schneider (stoi ósmy od lewej). Fot. NAC

Kariera reprezentacyjna:

Ludwik Schneider kontakt z reprezentacją Polski miał już w 1920 r., kiedy rozegrał w barwach Teamu Olimpijskiego A zawody próbne z Teamem Olimpijskim B przed olimpiadą w Antwerpii. Na boisku Cracovii obok Stanisława Hawlinga stanowił linię obronną. Mecz zakończył się zwycięstwem jego drużyny 5-3. Na debiut już w oficjalnym meczu biało-czerwonych Ludwik musiał czekać aż trzy lata, wtedy to Polska na boisku Czarnych we Lwowie podejmowała reprezentację Rumunii. „Lutek” wtedy grał już w pomocy i starał się jak mógł aby jego debiut wypadł okazale. Gra na początku spotkania była wyrównana a ataki z obu stron likwidowali obrońcy. Po dłuższej chwil nastąpił świetny atak całej naszej drużyny począwszy od obrony. – „Gintel odbija piłkę do Schneidera, ten oddaje Millerowi. Miller wysyła ją Batschowi, który oddaje ją Kucharowi, przy czym strzał idzie w aut” relacjonował Przegląd Sportowy. To był jedyny dobry moment gry Ludwika Schneidera w tym meczu, później było już tylko gorzej. Najpierw gol dla naszych barw padł po wspaniałej kombinacji Mieczysława Batscha z Wacławem Kucharem, gdzie ten ostatni był strzelcem gola. Później zawodnicy rumuńscy atakowali chcąc doprowadzić do strzelenia wyrównującego gola, co zresztą im się udało pod koniec pierwszej połowy. – „Rumuni gwałtownie nacierają a w 40 minucie pada niespodziewanie z winy Schneidera i błędu Fryca bramka wyrównująca. Z dziesięciu metrów prawy łącznik silnym przyziemnym strzałem pakuje piłkę w prawy róg. Loth zasłonięty robinsonuje za późno” – pisała Chwila.

W drugiej połowie mecz się nie zmienił i w dalszym ciągu obie drużyny pięknymi akcjami zakończonymi strzałami chciały uzyskać kolejne bramki, doprowadzając tym samym swój zespół do zwycięstwa. W tej walce na wysokości zadania stanęła po obu stronach obrona i bramkarze a mecz zakończył się remisem 1-1. Przegląd Sportowy tak podsumował grę Ludwika: - „Schneider zawiódł, szczególnie w pierwszej połowie. Nie wiadomo czy trema czy niedyspozycja była powodem tego, że nic mu się nie chciało udawać. Debiutu więc nie może nazwać udanym”. Lwowska Chwila dodała: - „Najsłabszy Schneider w pierwszej połowie grał fatalnie, w drugiej poprawił się, ale do teamu niedojrzały. Za słaby fizycznie nie stanowił żadnej przeszkody dla napastników rumuńskich”.

Po tak słabym meczu zawodnik Pogoni Lwów wypadł z kadry na praktycznie trzy lata, po tym czasie ponownie założył koszulkę z białym orłem na piersi w meczu przeciwko Turcji. Ponownie też areną spotkania był stadion Czarnych, na którym pojawiło się około 10 tysięcy widzów aby dopingować naszą drużynę. Mecz był wspaniałym widowiskiem i zarazem sukcesem reprezentacji Polski, która rozgromiła rywala aż 6-1. W pomocy najlepszym był Wacław Kuchar. – „Obaj pomocnicy boczni (mowa tu o Schneiderze i Fichtelu), mieli początkowo parę słabych momentów, na ogół jednak wywiązali się ze swego zadania bez zarzutu” – napisała Chwila. Przegląd Sportowy dodał: - „Schneider, widząc że sędzia Cejnar łapie jego „kawałki” zaczął dopiero w drugiej połowie grać pożytecznie”. I tym razem „Lutek” nie popisał się przed lwowską publicznością nie wykorzystując swego potencjału jaki pokazywał grając w klubie.

Kariera klubowa:

Początek przygody z piłką Ludwika Schneidera zaczął się w Pogoni Lwów podczas wielkiej wojny, rozgrywając spotkania towarzyskie z lokalnymi jaki i zagranicznymi drużynami. Grając u boku Wacka Kuchara w pomocy lwowskiego klubu ogrywał się i nabierał doświadczenia. W 1920 r. wziął udział w rozgrywkach o mistrzostwo Lwowa w klasie A. Niestety, działania wojenne na wschodzie z bolszewikami nie pozwoliły dokończyć rozgrywek mistrzowskich oraz wyłonić mistrza.

W następnym roku reprezentant kraju już wygrał te rozgrywki, a Pogoń mierzyła się z najlepszymi drużynami innych okręgów grając o mistrzostwo Polski. W debiucie w przegranym meczu z Cracovią 0-2 Przegląd Sportowy tak opisał grę Pogoni: - „Napad  przyswoiwszy sobie system dolnego passingu, zyskał znacznie na sile, pomoc poprawiła się. Taki np. Schneider, to gracz znakomity zarówno w ataku jaki i obronie, szybki, zwinny i wytrwały”. W tym roku Pogoń nie była jeszcze tak silna aby rywalizować o najwyższe laury i zajęła dopiero 4. miejsce za Cracovią, Polonią Warszawa i Wartą Poznań.

1922 rok przyniósł zmianę na fotelu mistrzowskim. Pogoń nie miała sobie równych w Polsce zdobywając mistrzostwo Polski raz za razem aż do 1926 r. Ludwik zdobył z tych 4 tytułów mistrzowskich tylko dwa w 1922 r. i 1923 r., ponieważ już w 1924 r. przeniósł się do Hasmonei Lwów, gdzie wiódł prym w pomocy. – „Na pierwszy plan w zespole biało-niebieskich wybijał się Schneider. Rutynowany ten pomocnik nie tylko unieszkodliwił w zupełności lewą stronę napadu Lechii, lecz również spełniał swe zadanie względem własnego ataku, któremu ustawicznie wykładał dobre piłki” napisał lwowski Sport. On rządził w pomocy, w obronie Izydor Redler z Szymonem Birnbachem, a atak należał do wyśmienitego snajpera Zygmunta Steuermanna. Niestety, to było za mało aby w okręgu lwowskim w grach klasy A osiągnąć sukces z Hasmoneą, tam wtedy rządziła Pogoń, a za nimi Czarni.

W 1927 r. zadebiutowała I liga, w której szeregach znalazła się też drużyna Hasmonei. W debiucie biało-czerwoni zajęli dopiero 11. lokatę wyprzedzając tyko Ruch Wielkie Hajduki, Warszawiankę i Jutrzenkę Kraków, która zaliczyła spadek z ligi. Natomiast w kolejnym roku to biało-czerwoni zasmakowali goryczy porażki i pożegnali się najwyższą klasą rozgrywkową w naszym kraju. Nie pomogła bardzo dobra gra Ludwika Schneidera, który niejednokrotnie wspaniałymi akcjami doprowadzał do wyśmienitych sytuacji strzeleckich dla Zygmunta Steuermanna zamienianych przez niego na gole. Niestety, rywale byli lepsi i potrafili strzelać ich więcej.

Późniejsze lata jego kariery przebiegały tylko na boiskach okręgu lwowskiego. Nadmienić należy, że Ludwik Schneider w latach świetności swojej kariery grał także w reprezentacji Lwowa. Godnym przypomnienia jest mecz rozgrywany we Wrocławiu z reprezentacją tego miasta wygranym 4-1. – „Krzyż pański miał Schneider, natrafiwszy na przeciwnika, przewyższającego go dwukrotnie tuszą i wzrostem. Mały nasz pomocnik zwijał się jak mógł, szukając skutecznych sposobów. W drugiej połowie widocznie coś wykombinował, gdyż dobra jego postać stawała się coraz bardziej widoczna” – napisał Przegląd Sportowy.

 Piotr Gros/MG

SOCIAL MEDIA

SCHNEIDER Ludwik