1978-10-4 Polska U-21 – ZSRR U-21 2-1

cIOLEK 1986 foto sportWłodzimierz Ciołek został uznany najlepszym polskim zawodnikiem, w nagrodę od ambasadora ZSRR otrzymał...samowar! Fot. Agencja Foto Sport

Po wygranej na początku września 2-0 z Turcją w Ankarze, kolejną, już dziewiątą próbą zespołu młodzieżowego Waldemara Obrębskiego, przygotowującego się do wiosennych gier eliminacyjnych MME’80, było październikowe spotkanie z zespołem ZSRR w Zamościu. Oprócz możliwości sprawdzenia formy piłkarzy była to również szansa na podreperowanie bilansu gier, bo chociaż kadra U-21 nie przegrywała zbyt często, to również nie wygrywała. Na 8 oficjalnych meczów, jakie rozegrała w 1978, wygrała tylko dwa – w maju z Irlandią 1-0 oraz z Turcją, remisując aż pięć. Lepsi od naszych piłkarzy okazali się co prawda tylko Francuzi, ale takie wyniki jak 0-0 z Finlandią w Poznaniu i Kubą w Stalowej Woli, chwały naszej młodzieży nie przyniosły. Martwił również brak skuteczności. Polscy piłkarze w dotychczasowych spotkaniach zdobyli zaledwie 6 bramek. W Zamościu Orlęta jednak nie zawiodły, odnosząc wartościowe zwycięstwo nad trudnym rywalem, pozwalające z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Pierwsza reprezentacja ZSRR pod koniec lat 70. przeżywała trudne chwile. Na arenie międzynarodowej im nie szło. Sbornej zabrakło na MŚ w Niemczech i w Argentynie. Piłkarską młodzież w Związku Radzieckim mieli jednak bardzo zdolną. Pojawiło się wiele talentów, a osiągane wyniki imponowały. Zespół młodzieżowy zdobywał medale na trzech kolejnych turniejach MME U-23 i U-21. W 1972 – srebro, w 1974 – brąz wraz z naszą drużyną, by wreszcie w 1976 – wygrać. Do tego doszły sukcesy juniorów, którzy od trzech lat nie schodzili z podium turnieju UEFA. W 1976 na Węgrzech sięgnęli po złoto, rok później w Belgii zdobyli brąz, wreszcie wiosną 1978 na naszych boiskach powtórzyli sukces sprzed dwóch lat. Drużyna U-20 okazała się z kolei najlepsza w pierwszych MŚ w tej kategorii wiekowej, rozegranych w 1977 w Tunezji. Nic dziwnego, że opiekun drużyny młodzieżowej Związku Radzieckiego, Walentin Nikołajew, miał kłopoty bogactwa, ale też kłopot, jak wybrać z tego bogactwa to, co najcenniejsze.

Nikołajew, olimpijczyk z Helsinek z 1952 r., był doświadczonym szkoleniowcem, z epizodem na stanowisku trenera pierwszej reprezentacji, z którą pracował w latach 1970-71. Młodzieżówką radziecką opiekował się od czterech lat. To jego dziełem były wspomniane medale tej drużyny w 1974 i 1976 r., choć w tym pierwszym turnieju prowadził zespół dopiero od fazy pucharowej. W kolejnej edycji – 1978 – drużyna radziecka nie wyszła jednak z grupy, pozwalając się ograć Węgrom, z którymi dzieliła i rządziła w większości rozgrywek młodzieżowych i juniorskich, i którzy tym samym zrewanżowali się jej za porażkę w finale dwa lata wcześniej. Nikołajew jednak się nie zraził. Po przegranych eliminacjach konsekwentnie budował nowy zespół, grając dużo i z różnymi rywalami. Nie ominął także Polski. We wrześniu 1977 roku jego drużyna gościła w Koninie, gdzie zmierzyła się w reprezentacją B naszego kraju, prowadzoną przez Ryszarda Kuleszę, ulegając jej 0-3.

Później było różnie, bo obok efektownego 6-0 z Finlandią piłkarzom Nikołajewa zdarzyło się i zaskakujące 0-3 z zespołem Iranu U-21. 20 września 1978 zespół Związku Radzieckiego w pierwszej grze o punkty MME’80 stanął jednak na wysokości zadania, wygrywając efektownie 3-0 w Salonikach z Grecją – tą samą, z którą drużyna Waldemara Obrębskiego w kwietniu zremisowała 1-1.

Przeciwko Grekom Nikołajew wystawił następujący skład: Walerij Nowikow (CSKA Moskwa) – Wiktor Kapłun (Dynamo Kijów), Siergiej Bałtacza (Dynamo Kijów), Jurij Adżem (k, Tawrija Symferopol), Aleksandr Gołownia (Dynamo Mińsk) – Jarosław Dumanski (Karpaty Lwów), Andrij Bal (Karpaty Lwów), Jurij Susłoparow (Karpaty Lwów) – Aleksandr Chapsalis (Dynamo Kijów), Witalij Daraselija (Dinamo Tbilisi), Ramaz Szengelija (Dinamo Tbilisi). Łupem bramkowym podzielili się Dumanski, Daraselija i Szengelija.

Drużyna wielkich talentów, z których tylko Jurij Susłoparow i Ramaz Szengelija nie mieli jeszcze żadnego medalu w dorobku, chociaż w Polsce w większości jeszcze anonimowi i nieco w cieniu swoich bardziej doświadczonych kolegów jak Oleg Błochin. A przecież Jurij Adżem, kapitan zespołu, jeden ze starszych zawodników w drużynie, razem z Nikołajewem świętował mistrzostwo U-23 w 1976 r. Zagrał wtedy w rewanżowym meczu finałowym z Węgrami na Łużnikach, wygranym przez ZSRR 2-1. Nowikow i Daraselija, którego nazwisko nasza prasa zabawnie przekręcała, pisząc je „Deryselia”, Bal i Chapsalis byli współautorami złota na turnieju UEFA 1976. Ci sami Nowikow i Bal z Bałtaczą i Kapłunem rok później zdobyli mistrzostwo świata U-20 w Tunezji. Jarosław Dumanski to z kolei brązowy medalista belgijskiego turnieju UEFA 1977 i kapitan złotej drużyny z 1978, w której zagrał również Gołownia. Większość z nich przebojem zdobywała miejsca w składach swoich drużyn, nierzadko z ligowej czołówki. Tacy piłkarze jak Bałtacza i Chapsalis zaczynali decydować o obliczu kijowskiego Dynama, wciąż jeszcze aktualnego mistrza ZSRR, tak samo jak Gruzini Daraselija i Szengelija, którzy na tydzień przed meczem w Zamościu przyczynili się do wyeliminowania przez Dinamo Tbilisi włoskiego SSC Napoli już w pierwszej rundzie pucharu UEFA, a Daraselija uciszył wypełniony po brzegi stadion San Paolo, odbierając gospodarzom w 64 minucie resztki nadziei na awans. Piłkarze Nikołajewa coraz częściej dostawali szansę od opiekuna Sbornej Nikity Simoniana, który dostrzegał ich olbrzymi potencjał.

Marek Motyka 2Ze zwycięskiego składu z Pireusu do Zamościa nie przyjechali z różnych powodów Gołownia, Dumanski, Susłoparow, Bal i Szengelija. Nikołajew nie miał jednak problemu z zastępcami. Zamiast nich pojawiło kolejnych czterech złotych medalistów krakowskiego turnieju UEFA włącznie z najlepszym piłkarzem tej imprezy i królem strzelców, niespełna 19-letnim Olegiem Taranem z Dynama Kijów, a ponadto obrońcy Wiktor Januszewski (Dynamo Mińsk), Aszot Chaczatrian (Ararat Erywań) i pomocnik Igor Ponomariow, reprezentujący azerski zespół Neftçi Baku. Skład uzupełnił Władimir Kuchlewski z CSKA Moskwa – członek brązowej drużyny z turnieju UEFA 1977, w której grał również Chaczatrian. Nic dziwnego, że w perspektywie gry z takim rywalem Waldemar Obrębski tym razem nie eksperymentował. Czas sprawdzianów powoli zresztą dobiegał końca. W kadrze na mecz w Zamościu znalazło się 17 piłkarzy, a powołania otrzymali bramkarze: Józef Młynarczyk (1953, Odra Opole), Henryk Bolesta (1957, Ruch Chorzów), obrońcy: Marek Motyka (kapitan, 1958, Wisła Kraków, na zdjęciu po prawej stronie), Roman Wójcicki (1958, Odra Opole), Edward Załężny (1957, Stal Mielec), Adam Walczak (1957, Zawisza Bydgoszcz), Krzysztof Budka (1958, Wisła Kraków), Zenon Trzonkowski (1957, Śląsk Wrocław); pomocnicy: Andrzej Król (1958, Polonia Bytom), Marek Chamielec (1958, Stal Mielec), Włodzimierz Ciołek, 1956, Stal Mielec), Leszek Lipka (1958, Wisła Kraków), Janusz Krupiński (1958, Wisła Kraków); napastnicy: Jacek Nocko (1959, Śląsk Wrocław), Andrzej Iwan (1959, Wisła Kraków), Mirosław Okoński (1958, Lech Poznań), Jacek Sierant (1958, Zawisza Bydgoszcz). Ze składu w ostatniej chwili wypadł etatowy obrońca Trzonkowski, który w meczu z Polonią Bytom zszedł kontuzjowany z boiska już po 10 minutach gry. 

W porównaniu do kadry na zwycięski mecz z Turcją zaszło kilka zmian. Zabrakło rezerwowego bramkarza Leszka Kwaśniewicza  (Lechia Gdańsk), zdobywcy pierwszego gola dla Polski w tym meczu Krzysztofa Surlita z łódzkiego Widzewa oraz dwójki medalistów krakowskiego turnieju UEFA Joachima Hutki z Górnika Zabrze i Andrzeja Buncola z Piasta Gliwice. W ich miejsce powołani zostali Henryk Bolesta, Jacek Sierant, Włodzimierz Ciołek – jedyny nowicjusz w kadrze, zbierający bardzo dobre recenzje w swoim pierwszym sezonie na boiskach ekstraklasy w barwach Stali Mielec, a także Roman Wójcicki i Mirosław Okoński, którzy ostatni raz zagrali w zespole młodzieżowym na wiosnę w Grecji. W obliczu silnego rywala ich obecność stanowiła jednak spore wzmocnienie drużyny.

Obrębski zdecydował się również zmienić wyjściową jedenastkę, dokonując w niej kilku roszad. Z piłkarzy, którzy zaczynali spotkanie w Ankarze, na ławce rezerwowych usiedli tym razem Krzysztof Budka, Andrzej Król i co było sporą niespodzianką dla kibiców – Andrzej Iwan. Brak Króla nie dziwił. Obrębski preferował bowiem na wyjazdach ustawienie z trzema stoperami, stąd decyzja o posadzeniu na ławce rezerwowych gracza Polonii Bytom, który w Turcji był tym trzecim, choć ustawionym w pomocy. Zamiast nich oraz nieobecnego w Zamościu Surlita, Obrębski zdecydował się wystawić Wójcickiego na środku obrony, debiutanta Ciołka w pomocy oraz Okońskiego i Jacka Nockę – rezerwowego w Turcji – w ataku. I okazało się, że było to optymalne ustawienie, a manewr taktyczny z wystawieniem Jacka Nocki zamiast Iwana – trafiony idealnie. Jak relacjonował później w sprawozdaniu z meczu Stefan Szczepłek z Piłki Nożnej, zmiana ta miała spory wpływ na wynik, bowiem całkowicie zdezorientowała rywali, widzących w Iwanie naszego najgroźniejszego zawodnika.

Kilka słów o oprawie spotkania. Zamość pierwszy raz w historii gościł reprezentację Polski, stąd ta była szczególna. Patronat nad spotkaniem objął tygodnik Razem – pismo adresowane do młodzieży, wówczas organ Federacji Socjalistycznych Związków Młodzieży Polskiej, co oczywiście, przy okazji wizyty piłkarzy ze wschodu, wykorzystano do zamanifestowania przyjaźni z bratnią młodzieżą radziecką. Cóż, czasy były takie, a nie inne. Piłkarze grali na bardzo szczytny cel. Całość dochodu przeznaczono bowiem na budowę Centrum Zdrowia Dziecka.

Nie trzeba oczywiście mówić, że wizyta kadry i klasa rywala wywołały ogromne zainteresowanie wśród kibiców, których według niektórej prasy mogło być na trybunach nawet 10 tysięcy. To z myślą o nich przygotowano takie atrakcje jak spadochroniarza, który dostarczył piłkę czechosłowackiemu sędziemu. Ukłonem w stronę organizatorów było również wyznaczenie na sędziów liniowych znanych miejscowych arbitrów Jerzego Kęski i Jerzego Łęckiego.

A później rozpoczął się mecz. Według zgodnych opinii obserwatorów obydwie drużyny stworzyły w Zamościu dobre widowisko. Szybkie tempo, dużo akcji i strzałów mogły się podobać, choć zapewne nieco euforyczne oceny wynikały z wygranej naszego zespołu. Trzeba jednak przyznać, że polska drużyna na tę wygraną zasłużyła. Nie dziwił więc tytuł relacji meczowej w Przeglądzie Sportowym – „Piękny sukces młodych piłkarzy”.

Wygrana nie przyszła jednak łatwo. Kibice nie zdążyli jeszcze usiąść na trybunach, a spadochroniarz nie zdążył zapewne złożyć spadochronu, gdy piłka, którą dostarczył sędziemu, już zdążyła trafić do bramki. Niestety, była to polska bramka. Już w 40 sekundzie nasz zespół przegrywał. Adam Walczak poślizgnął się na śliskiej murawie, co wykorzystał Igor Ponomariow, zaskakując Młynarczyka (na zdjęciu poniżej) strzałem pod poprzeczkę z około 25 metrów. I był to chyba jeden z najszybciej straconych goli przez nasz reprezentacyjny zespół młodzieżowy.

MlynarczykPolacy, niezrażeni takim obrotem sprawy, rzucili się do odrabiania strat. Pierwsze 20 minut meczu to był okres bardzo dobrej gry naszego zespołu, który mógł wyrównać już w 6 minucie, ale daleki strzał Okońskiego Nowikow odbił na róg. W 9 minucie strzelał groźnie aktywny w tym okresie Walczak, a piłkę odbitą przez obrońcę dobijał z woleja Włodzimierz Ciołek. Niestety minimalnie chybił. Chwilę później kolejna groźna akcja Polaków. W roli głównej znowu wystąpił Ciołek, który przeprowadził solowy rajd niemal przez całe boisko. W 19 minucie nasz zespół wreszcie wyrównał, a swój udział przy bramce miał Walczak. To po jego uderzeniu piłkę odbitą od pleców obrońcy przejął Mirosław Okoński, który skierował ją do bramki rywali.

Później inicjatywę przejęli prowadzący otwartą goście, ale wynik do przerwy nie zmienił się. Polacy skutecznie rozbijali bowiem ich ataki. Duża w tym zasługa Edwarda Załężnego, który skutecznie wyłączył z gry groźnego Olega Tarana.

- „Druga połowa meczu była o wiele mniej ciekawa. Tempo nieco osłabło, mniej było groźnych akcji. W dalszym ciągu jednak obserwowaliśmy ofensywny styl gry, prezentowany przez obie drużyny. Do końca spotkania toczono twardą walkę.” – relacjonował katowicki Sport. W końcówce Polacy znowu uzyskali przewagę. Przyniosła ona zwycięską bramkę, której autorem był Ciołek. Decydującą akcję rozpoczęli Okoński z kapitanem naszego zespołu Markiem Motyką i przy pomocy Jacka Nocki, który zablokował obrońcę rywali. Umożliwiło to Ciołkowi strzał w dolny róg bramki Nowikowa. Według zgodnych opinii komentatorów właśnie ten piłkarz zasłużył na najwyższą notę w polskim zespole. Prawdziwe odkrycie spotkania. W pierwszej połowie mielczanin, występujący jako jeden z dwójki starszych piłkarzy, był najlepszy na boisku, a w drugiej – mimo że grał nieco wolniej – dał przecież polskiemu zespołowi zwycięstwo. Jako najlepszy zawodnik naszej drużyny nagrodzony został przez sekretarza ambasady ZSRR samowarem. Dobra postawa w lidze przełożyła się w jego przypadku na reprezentację. Ciołka docenił selekcjoner Ryszard Kulesza, powołując go na mecz z Rumunią w Bukareszcie. Stefan Szczepłek z Piłki Nożnej obok zawodnika Stali Mielec wyróżnił Załężnego, który bezbłędnie wywiązał się z powierzonej roli plastra oraz Adama Walczaka. Wysoką notę otrzymał również pewnie broniący Józef Młynarczyk. Słabiej zagrał tym razem Roman Wójcicki, choć jego przydatność dla zespołu nie podlegała dyskusji.

Wygrana cieszyła, a trener gości komplementował nasz zespół. – „Obie drużyny rozegrały bardzo dobry mecz. Polacy mieli więcej okazji do zdobycia bramek i osiągnęli w sumie zasłużone zwycięstwo” – cytował go katowicki Sport. Bardziej surowy w ocenach swoich piłkarzy był Waldemar Obrębski. – „Jestem bardzo zadowolony z wyniku, nieco mniej z gry moich podopiecznych. Nie wykonali wszystkich założeń, które stawialiśmy sobie przed pojedynkiem. Wyróżniam wszystkich zawodników za ambicję i wolę walki” – ocenił występ w rozmowie ze Sportem.

I nie sposób przy okazji zamojskiej potyczki nie wybiec w przyszłość. Jakby nie patrzeć, polski zespół pokonał przyszłego mistrza Europy U-21. Zespół ZSRR po wygraniu grupy eliminacyjnej z Grecją i Finlandią wiosną 1980 r. rozpocznie marsz po złoto. Chłopcy Nikołajewa najpierw pokonają Włochów ze wschodzącą gwiazdą światowej piłki Franco Baresim, w półfinale rozniosą Jugosławię, a finałowym dwumeczu – okażą się lepsi od NRD. 21 maja na stadionie moskiewskiego Dynama ZSRR wygra decydujące starcie 1-0, a z uczestników meczu w Zamościu zagrają Nowikow, Kapłun z opaską kapitana, Bałtacza, Daraselija i Chapsalis, który wejdzie na boisko w końcówce z ławki rezerwowych.

Piłkarze grający w Zamościu będą występować przeciwko sobie jeszcze kilkukrotnie. Tak jak wymienieni gracze radzieccy mieli swoją chwilę radości, dwa lata później taką samą będą mieli Polacy. W meczu o dużo większą stawkę Józef Młynarczyk i Włodzimierz Ciołek okażą się ponownie lepsi od Bałtaczy i Daraseliji. I jedni, i drudzy zapamiętają wieczór 4 lipca 1982 r. na barcelońskim Nou Camp. W Polsce będzie dochodziła godzina 23. W tym samym czasie Siergiej Bałtacza będzie bezradnie patrzył na Włodzimierza Smolarka umiejętnie blokującego piłkę w narożniku boiska i boiskowy zegar nieuchronnie zbliżający się do 90. minuty. Szkocki sędzia Robert Valentine jeszcze raz spojrzy na zegarek, by za chwilę odgwizdać koniec meczu, nierozstrzygniętego, ale dającego nam awans do półfinału hiszpańskiego mundialu. A Józef Młynarczyk i Włodzimierz Ciołek jeszcze raz uniosą ręce w geście zwycięstwa.

Opracował:

Jacek Morawski

Dokumentacja meczowa

Mecz oficjalny

4 października 1978, Zamość (stadion Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zamościu), towarzyski

Polska U-21 – ZSRR U-21 2-1 (1-1)

0-1 – Igor Ponomariow (1), 1-1 – Mirosław Okoński (19), 2-1 – Włodzimierz Ciołek (82)  

Sędziował: Antonin Řezníček (Czechosłowacja)

Widzów: 9 000

Żółte kartki: Edward Załężny – Wiktor Januszewski

Polska U-21: Józef Młynarczyk (1953, Odra Opole) – Marek Motyka (k, 1958, Wisła Kraków), Roman Wójcicki (1958, Odra Opole), Edward Załężny (1957, Stal Mielec), Adam Walczak (1957, Zawisza Bydgoszcz) – Leszek Lipka (1958, Wisła Kraków), Włodzimierz Ciołek, 1956, Stal Mielec), Marek Chamielec (1958, Stal Mielec) (52. Andrzej Iwan, 1959, Wisła Kraków) – Janusz Krupiński (1958, Wisła Kraków), Jacek Nocko (1959, Śląsk Wrocław), Mirosław Okoński (1958, Lech Poznań). Trener: Waldemar Obrębski

ZSRR U-21: Walerij Nowikow (1957, CSKA Moskwa) – Wiktor Kapłun (1958, Dynamo Kijów), Aszot Chaczatrian (1959, Ararat Erywań), Jurij Adżem (k, 1953, Tawrija Symferopol), Wiktor  Januszewski (1960, Dynamo Mińsk) – Igor Ponomariow (1960, Neftçi Baku), Siergiej Bałtacza (1958, Dynamo Kijów), Władimir Kuchlewski (1959, CSKA Moskwa) – Witalij Daraselija (1957, Dinamo Tbilisi), Oleg Taran (1960, Dynamo Kijów), Aleksandr Chapsalis (1957, Dynamo Kijów). Trener: Walentin Nikołajew