1936-9-06 Jugosławia - Polska 9-3

Jugoslawia 1936Reprezentacja Polski przed meczem z Jugosławią w Belgradzie. Od lewej stoją: Henryk Martyna, Edward Madejski, Fryderyk Scherfke, Teodor Peterek, Ryszard Piec, Jan Wasiewicz, Józef Kotlarczyk, Hubert Gad, Gerard Wodarz, Ewald Dytko, Antoni Gałecki, Stanisław Andrzejewski. Fot. NAC.Kolor: R. Jach

PZPN na dzień 6 września 1936 roku zaplanował dla naszej reprezentacji rozegranie dwóch spotkań międzypaństwowych. Reprezentacja Polski miała rozegrać dwa mecze wyjazdowe, pierwszy na południu w Belgradzie z Jugosławią a drugi na północy z Łotwą w Rydze. Do Jugosławii nasz kapitan związkowy Józef Kałuża miał zabrać sprawdzonych już wcześniej w bojach olimpijskich w Berlinie zawodników, natomiast do Łotwy miał pojechać „drugi garnitur” naszej reprezentacji. Przy ustalaniu kadry na mecz w Belgradzie brani byli pod uwagę następujący zawodnicy: bramkarze – Edward Madejski (Wisła Kraków), Marian Fontowicz (Warta Poznań); obrońcy – Henryk Martyna (Legia Warszawa), Antoni Gałecki (ŁKS Łódź), Juliusz Joksch (Warszawianka); pomocnicy – Józef Kotlarczyk (Wisła Kraków), Jan Wasiewicz (Pogoń Lwów), Ewald Dytko (Dąb Katowice) i napastnicy – Ryszard Piec (Naprzód Lipiny), Fryderyk Scherfke (Warta Poznań), Teodor Peterek (Ruch Wielkie Hajduki), Hubert Gad (Śląsk Świętochłowice), Gerard Wodarz (Ruch Wielkie Hajduki) oraz Walenty Musielak (HCP Poznań). Z podanych zawodników dwóch z nich (Wasiewicz i Scherfke) miało problemy zdrowotne i nie wiadomo było, czy uda im się wykurować, aby być w pełnej dyspozycji do rozegrania tak ważnego meczu. Przed wyjazdem do Jugosławii nastąpiły zmiany w kadrze: miejsce Jochsa, który pojechał do Rygi na mecz z Łotwą, zajął Antoni Góra z Cracovii, a Fontowicza zastąpił Stanisław Andrzejewski z ŁKS Łódź.

„Jugosłowiański sport piłkarski znajduje się w przededniu wielkiego wydarzenia! Hasłem dnia jest mecz Polska – Jugosławia! Opinia publiczna zajmuje się nim coraz intensywniej. Prasa, działacze sportowi, gracze i ich zwolennicy są w stanie podniecenia. A ponieważ stawką będzie nagroda króla, który mimo młodocianego wieku żywo zajmuje się sportem. I dla tej też przyczyny oczekuje się ze strony drużyny jugosłowiańskiej bezwzględnie zwycięstwa, za cenę najwyższej ofiary i ambicji. Zawody odbędą się w dniu 13-tej rocznicy urodzin króla, a więc dla Jugosławii w dniu bardzo uroczystym" – pisał Przegląd Sportowy.

W składzie naszej ekspedycji do Jugosławii oprócz wymienionych wyżej zawodników znaleźli się też podpułkownik Ryszard Żołędziowski, Andrzej Przeworski i Józef Kałuża. Mimo ciężkiej i męczącej podróży zaraz po przyjeździe cała nasza kadra, podejmowana była herbatą w poselstwie Rzeczpospolitej Polskiej, gdzie na spotkaniu uczestniczyli też przedstawiciele jugosłowiańskich kół sportowych. W Belgradzie panowały wówczas bardzo silne upały, wobec czego kierownictwo naszej drużyny obawiało się ujemnego wpływu, gwałtownej zmiany klimatu na formę naszych piłkarzy. 

Natomiast Jugosłowiański Związek Piłki Nożnej na mecz z Polską wyznaczył zawodników bardzo doświadczonych, takich jak: kapitan zespołu Milorad Arsenijević, który rozegrał już w barwach narodowych 50 meczów, wyborowy strzelec Blagoj Marjanović (52A) mający na swym koncie juz 31 zdobytych goli dla reprezentacji czy Aleksander Tiranić (44A), ale także młodych dobrze zapowiadających się graczy takich jak debiutant w kadrze Đorđe Lojančićia. – „Blond maszyna" da obrońcom polskim na pewno niemało zajęcia! Wprowadzi on do gry tempo i rozmach! Będzie to zresztą jego pierwszy debiut w reprezentacji. Lojančić jest „nowością dnia", jego potencja, jego strzał i precyzja były czynnikami, które głównie przyczyniły się do rozsławienia Jugoslaviji na turnieju Rapidu w Wiedniu. W Lojančiciu pokłada opinia jugosłowiańska największe nadzieje" – pisał PS.

Na boisko w Belgradzie wybiegły dwie bardzo zmotywowane do walki jedenastki, które po odegraniu hymnów narodowych przystąpiły do zawodów, prowadzonych przez czechosłowackiego sędziego Gustava Krista. Już od początku meczu gospodarze ruszyli do ataku na naszą bramkę, a przeprowadzona w 3 minucie szybka akcja wspomnianego wcześniej debiutanta Lojančicia dała prowadzenie Jugosławii. Wspaniałe jego podanie wykorzystał Marjanović, który precyzyjnym strzałem pokonał naszego bramkarza. – „W 8 minucie Martyna doznaje zwichnięcia nogi i zmuszony jest opuścić boisko na cały czas meczu. Jugosłowianie, mimo iż przepisy w takim wypadku nie dozwalają na zmianę gracza, godzą się na zastępstwo i Góra wchodzi na boisko jako drugi obrońca" – napisał tygodnik Raz Dwa Trzy. Po tej tragicznej sytuacji, Polacy próbowali atakować, strzał Pieca minimalnie przeleciał nad poprzeczką Franjo Glasera. Niestety w naszych szeregach obronnych ponownie nastąpiło zdenerwowanie i niepewność, a nieporozumienie między Górą a Madejskim, który wybiegł z bramki, wykorzystał Perlić, i mieliśmy już 2:0. – „Zabawa niepotrzebna z piłką Wasiewicza i Dytki stwarza groźną sytuację podbramkową i dopiero Gałecki zmuszony jest wybić piłkę na korner. Prawa strona Jugosłowian jest groźna i Dytko ciągle przegrywa z nią pojedynki, mimo swej ofiarności. W 18 minucie pada trzeci gol ze strzału Marjanovicia, po podaniu  Lojančicia" – pisał dalej RDT. Biało-Czerwoni niezrażeni wynikiem spotkania, usiłowali stwarzać podbramkowe sytuacje, w tych akcjach prym wiedli Gerard Wodarz i Ryszard Piec, lecz wszystkie ich wysiłki powstrzymywali z wielką ofiarnością bramkarz gospodarzy Glaser, broniąc oddane przez naszych napastników strzały, a także rzucając się pod nogi Wodarza, z pod których zabierał mu piłkę. Po lekkiej przewadze Polaków znowu do głosu doszli Jugosłowianie, z których to najmłodszy 22-letni zawodnik: – „Lojančić strzela bramkę z bliskiej odległości z podania Tirnanicia, przy czym niemałą winę ponosi Góra" – relacjonował RDT. Wydawać by się mogło, że nasi gracze z takim wynikiem dotrwają do przerwy, aby trochę odpocząć, ale gospodarze niesieni głośnym dopingiem na trybunach swoich kibiców w 44 minucie zdobyli piątą bramkę po strzale Marjanovicia.

W drugiej połowie meczu nasz kapitan związkowy Józef Kałuża wstawił do naszej bramki zamiast Edwarda Madejskiego, który zawinił praktycznie wszystkie stracone przez naszą drużynę bramki, gracza ŁKS-u Stanisława Andrzejewskiego, zamienił też pozycjami Kotlarczyka z Górą. Te zmiany miały pomóc naszej reprezentacji w poprawie jej gry, a także w uzyskaniu kontaktowej bramki. Już na początku drugiej połowy za rękę Higla w polu karnym, sędzia podyktował rzut karny, zamieniony na gola przez Peterka. Podbudowani tym nasi gracze zaczęli ponownie składnie atakować bramkę gospodarzy. Niestety ponownie strzały Wodarza efektownymi „robinsonadami" bronił Glaser. – „Drużyna Polska mimo wysokiej przegranej nie traci jeszcze otuchy i atakuje. Niestety jednak Perlić ładnie podciąga, objeżdża Kotlarczyka i zdobywa dalszą bramkę. W 22 minucie Božović podwyższa wynik" – pisał Przegląd Sportowy. Jugosłowianie nie spoczęli na laurach i atakowali dalej. Następiło oblężenie naszej bramki, groźne strzały gospodarzy bronił efektownie Andrzejewski, ratując naszą drużynę przed utratą kolejnych goli. Lecz bez wsparcia naszych zawodników z pola, sam nie mógł długo utrzymać takiego stanu rzeczy i dopiero po strzale z 25 metrów z piekielnie mocnego wykonywanego przez Marjanovicia rzutu wolnego dał się pokonać. Wydawać by się mogło, że to już koniec i nasza drużyna poniesie klęskę, ale ponownie nasi rzucili się do desperackiego ataku, który przyniósł rzut rożny, a z kornera Peterek zdobył drugą bramkę. Nastąpiła wymiana „ciosów" – „W 35 minucie Wodarz, z podania Gada strzela trzecią bramkę dla Polski. W 40 minucie strzał Wodarza broni Glaser. W 41 minucie Perlić, po pięknym przeboju strzela na bramkę, a Tirnanić dobija ją do bramki. Jest dziewiąty gol. Polska atakuje przy czym kolejny strzał Peterka w poprzeczkę, a chwilę potem Wodarz pięknie strzela, lecz Glaser łapie. Na kornerze Wodarza kończy się mecz” – pisał dalej w relacji RDT.

„Zwycięstwo Jugosłowian było zasłużone choć wypadało ono w stosunku do przebiegu gry za wysoko. Różnica trzech bramek lepiej uwydatniłaby różnicę, dzielącą naszych piłkarzy w tym dniu od swoich przeciwników. Wysoka przegrana jest rezultatem bardzo słabej gry naszych tyłów, które grały bezładnie, chaotycznie i bez jakiegokolwiek planu. Kontuzja Martyny spowodowała dużo zamieszania w tyłach, które traciły głowę przy każdej groźniejszej sytuacji podbramkowej" – podsumował RDT.

Piotr Gros

Dokumentacja meczowa:

Mecz oficjalny numer 62

6 września 1936, Belgrad (Stadion Beogradski S.K.), mecz towarzyski

Jugosławia – Polska 9-3 (5-0)

1-0 – Blagoje Marjanović (3), 2-0 – Nikola Perlić (11), 3-0 – Blagoje Marjanović (19), 4-0 – Vojin Božović (35), 5-0 – Blagoje Marjanović (44), 5-1 – Teodor Peterek (53 karny), 6-1 – Nikola Perlić (61), 7-1 – Vojin Božović (67), 8-1 – Blagoje Marjanović (75), 8-2 – Teodor Peterek (78), 8-3 – Gerard Wodarz (80), 9-3 – Aleksandar Tirnanić (85)   

Sędziował: Gustav Krist (Czechosłowacja)

Widzów: 10 000

Jugosławia: Franjo Glaser (BSK Belgrad, 14/0) – Bernard Higl (Chorwacja, Građanski Zagrzeb-Chorwacja, 10/0), Jozo Matošić (Chorwacja, Hajduk Split-Chorwacja, 13/0) – Milorad Arsenijević (kapitan, BSK Belgrad, 51/0), Zvonko Jazbec (Chorwacja, Concordia Zagrzeb-Chorwacja, 4/0), Gustav Lechner (Chorwacja, BSK Belgrad, 23/0) – Aleksandar Tirnanić (BSK Belgrad, 44/12), Blagoje Marjanović (BSK Belgrad, 53/35), Đorđe Lojančić (SK Jugoslavija Belgrad, 1/0), Vojin Božović (BSK Belgrad, 1/2), Nikola Perlić (SK Jugoslavija Belgrad, 1/2). Trener: Nikola Simić (3)

Polska: Edward Madejski (1914, Wisła Kraków, 1/0) (46. Stanisław Andrzejewski, 1916, ŁKS Łódź, 1/0) – Henryk Martyna (1907, kapitan, Legia Warszawa, 21/4) (8. Wilhelm Góra, 1916, Cracovia Kraków, 3/0), Antoni Gałecki (1906, ŁKS Łódź, 7/0) – Józef Kotlarczyk (1907, Wisła Kraków, 24/0), Jan Wasiewicz (1911, Pogoń Lwów, 4/0), Ewald Dytko (1914, Dąb Katowice, 7/0) – Ryszard Piec (1913, Naprzód Lipiny, 6/1), Fryderyk Scherfke (1909, Warta Poznań, 6/0), Teodor Peterek (1910, Ruch Chorzów, 7/5), Hubert Gad (1914, Śląsk Świętochłowice, 3/1), Gerard Wodarz (1913, Ruch Chorzów, 13/5).  Trener: Józef Kałuża (1896, 21).